Polskie Vilovers oburzone
Nic więc dziwnego, że produkcja zdecydowała się na promocję serialu na wyspach właśnie poprzez wysłanie tam jego protagonistki - Tini Stoessel. Z pewnością pamiętacie specjalny pokaz dla angielskich fanów, który, dzięki uprzejmości jednej uczestniczek, został u nas zrelacjonowany [kliknij tutaj aby przejść do postu]. W marcu tego roku Tini odwiedziła Londyn i dała tam specjalny koncert dla kilkudzesięciu fanów, którzy zwyciężyli w konkursie.
Już wtedy pojawiały się nasze pierwsze głosy sprzeciwu, ponieważ zasługiwaliśmy o wiele bardziej na uwagę naszej idolki, natomiast od dłuższego czasu premierze Violetty na wyspach towarzyszyła wielka promocja na twitterze. Czytaliśmy tweety obsady gloryfikujące ten wielki sukces i łapaliśmy się za głowę, ponieważ pojawienie się Violetty w Polsce przeszło dla nich bez większego echa.
O co chodzi?
ALEMANIA! Martina Stoessel el 4 de Septiembre estará en Berlín, para encontrar las fans! 💜🇩🇪 pic.twitter.com/f5qr1eMcRY
— Tini Stoessel Italy™ (@tinistaitaly) sierpień 20, 2014Niemcy! Martina Stoessel czwartego września przyjedzie do Berlina na promocję przed fanami.
Przyznam, że nie szczególnie dawałam temu wiarę, głównie dlatego, że jest to wiadomość dość załamująca z perspektywy typowego polskiego fana. Zalaliście nas na asku smutnymi wiadomościami płynącymi wprost z pękniętych serduszek.
Ale wciąż pozostawała nadzieja, że to nie okaże się prawdą, jednakże - płonna, ponieważ dopiero co Tini potwierdziła tę informację na swoim Twitterze:
Ale wciąż pozostawała nadzieja, że to nie okaże się prawdą, jednakże - płonna, ponieważ dopiero co Tini potwierdziła tę informację na swoim Twitterze:
@ViolettaBrasil asi es!
— Tini Stoessel (@TiniStoessel) sierpień 20, 2014ViolettaBrasil: Czy to prawda, że pojawisz się czwartego września w Niemczech?Tini Stoessel: Tak
Z czym to się je?
Uwaga, wygłoszę orędzie do narodu.
Jesteśmy Vilovers od 18 miesięcy, oni ledwo od 3!
Dokładnie takie pytania zadawaliście na naszym asku. Sprawiedliwości nie ma, jest tylko i wyłącznie marketing. Violetta jest tematem dość świeżym za naszą zachodnią granicą. Niemcy są bardzo szanowanym krajem i cenioną gospodarką, wybijającą się naprzód w wielu dziedzinach. Na politycznej scenie światowej zdanie tego kraju naprawdę się liczy i to samo można powiedzieć na temat Wielkiej Brytanii.
Dlaczego oni, czemu nie my?
W tym przypadku również od razu widać, którzy fani mają lepiej na starcie. Być może Niemcy nie są typową wytwórnią sław i wyznacznikiem kulturowym - nie od dziś wiadomo, że pod tym względem Londyn wiedzie prym na równi z Nowym Jorkiem, ale bez wątpienia premiera serialu nie została przez obsadę olana.
Na to dlaczego Tini odwiedza akurat Niemcy, a nie Polskę czy Rosję wypływa kilka czynników. Przede wszystkim - z logistycznego punktu widzenia jest to wyprawa bardzo łatwa do przeprowadzenia. Wiecie na pewno o tym, że pierwszego września we Włoszech rozpoczynają się nagrania, a z tego butnego kraju tylko rzut beretem do Alemanii. Wiadomo, że to też rzut beretem do Polski, ale w tym przypadku produkcja chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
Pewne jest, że serial nie skorzystałby tak bardzo na wizycie w Polsce, jak na wizycie u naszego sąsiada - pozycja tego serialu w naszym kraju jest tak potężna, że wizyta czy jej brak tego nie zmieni, natomiast w przypadku Niemiec jest to produkt świeży i niewyeksploatowany. U nas po trzech miesiącach prawdziwy boom! dopiero się rozpoczynał. Wizyta Stoessel może ugruntować Violettę na niemieckiej ziemi i pomóc wywindować ją w notowaniach. Na tym zależy produkcji - na pozyskaniu nowego rynku, dlatego silniej promowane będą zawsze nowe krajem, niż te u których Violetta już jest ogromnym sukcesem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz