19.08.2014

Postacie

Polskie Vilovers oburzone


Nic więc dziwnego, że produkcja zdecydowała się na promocję serialu na wyspach właśnie poprzez wysłanie tam jego protagonistki - Tini Stoessel. Z pewnością pamiętacie specjalny pokaz dla angielskich fanów, który, dzięki uprzejmości jednej uczestniczek, został u nas zrelacjonowany [kliknij tutaj aby przejść do postu]. W marcu tego roku Tini odwiedziła Londyn i dała tam specjalny koncert dla kilkudzesięciu fanów, którzy zwyciężyli w konkursie.
Już wtedy pojawiały się nasze pierwsze głosy sprzeciwu, ponieważ zasługiwaliśmy o wiele bardziej na uwagę naszej idolki, natomiast od dłuższego czasu premierze Violetty na wyspach towarzyszyła wielka promocja na twitterze. Czytaliśmy tweety obsady gloryfikujące ten wielki sukces i łapaliśmy się za głowę, ponieważ pojawienie się Violetty w Polsce przeszło dla nich bez większego echa.


O co chodzi?
Tego popołudnia na jednym z kont poświęconych serialowi, pojawiła się informacja, jakoby Tinita miała wybrać się czwartego września do Berlina na promocję serialu.




Niemcy! Martina Stoessel czwartego września przyjedzie do Berlina na promocję przed fanami. 
Przyznam, że nie szczególnie dawałam temu wiarę, głównie dlatego, że jest to wiadomość dość załamująca z perspektywy typowego polskiego fana. Zalaliście nas na asku smutnymi wiadomościami płynącymi wprost z pękniętych serduszek.

Ale wciąż pozostawała nadzieja, że to nie okaże się prawdą, jednakże - płonna, ponieważ dopiero co Tini potwierdziła tę informację na swoim Twitterze:
ViolettaBrasil: Czy to prawda, że pojawisz się czwartego września w Niemczech?Tini Stoessel: Tak
Z czym to się je?

Uwaga, wygłoszę orędzie do narodu. 

Gdzie jest sprawiedliwość?

Jesteśmy Vilovers od 18 miesięcy, oni ledwo od 3!
Dokładnie takie pytania zadawaliście na naszym asku. Sprawiedliwości nie ma, jest tylko i wyłącznie marketing. Violetta jest tematem dość świeżym za naszą zachodnią granicą. Niemcy są bardzo szanowanym krajem i cenioną gospodarką, wybijającą się naprzód w wielu dziedzinach. Na politycznej scenie światowej zdanie tego kraju naprawdę się liczy i to samo można powiedzieć na temat Wielkiej Brytanii.







Dlaczego oni, czemu nie my?
W tym przypadku również od razu widać, którzy fani mają lepiej na starcie. Być może Niemcy nie są typową wytwórnią sław i wyznacznikiem kulturowym - nie od dziś wiadomo, że pod tym względem Londyn wiedzie prym na równi z Nowym Jorkiem, ale bez wątpienia premiera serialu nie została przez obsadę olana.

Na to dlaczego Tini odwiedza akurat Niemcy, a nie Polskę czy Rosję wypływa kilka czynników. Przede wszystkim - z logistycznego punktu widzenia jest to wyprawa bardzo łatwa do przeprowadzenia. Wiecie na pewno o tym, że pierwszego września we Włoszech rozpoczynają się nagrania, a z tego butnego kraju tylko rzut beretem do Alemanii. Wiadomo, że to też rzut beretem do Polski, ale w tym przypadku produkcja chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Pewne jest, że serial nie skorzystałby tak bardzo na wizycie w Polsce, jak na wizycie u naszego sąsiada - pozycja tego serialu w naszym kraju jest tak potężna, że wizyta czy jej brak tego nie zmieni, natomiast w przypadku Niemiec jest to produkt świeży i niewyeksploatowany. U nas po trzech miesiącach prawdziwy boom! dopiero się rozpoczynał. Wizyta Stoessel może ugruntować Violettę na niemieckiej ziemi i pomóc wywindować ją w notowaniach. Na tym zależy produkcji - na pozyskaniu nowego rynku, dlatego silniej promowane będą zawsze nowe krajem, niż te u których Violetta już jest ogromnym sukcesem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz